Wednesday, 23 April 2008

Ciasteczka Anzac


Wspaniałe ciastka, niesamowicie chrupiące pierwszego dnia, miękną z upływem czasu; w obydwu wariantach są przepyszne!!! Nazwa ciasteczek Anzac pochodzi od Australia and New Zealand Army Corps (Korpus Wojskowy Australii i Nowej Zelandii). Ich pochodzenie nie jest do końca jasne, choć uważa się, że te długo zachowujące świeżość ciastka wypiekane były przez australijskie i nowozelandzkie kobiety dla żołnierzy walczących w czasie Pierwszej Wojny Światowej poza granicami kraju.

Ciasteczka te upiekłam w ramach zabawy Taste, & Create organizowanej przez Nicole z bloga kulinarnego For the Love Of Food. Zasady zabawy są proste- Nicole dobiera Was w pary z przypadkowym blogowiczem i musicie ugotować coś wykorzystując przepis z bloga partnera. W tym miesiącu zostałam dobrana w parę z Allen z bloga kulinarnego Eating Out Loud. Allen ma całe mnóstwo cudownych przepisów na swoim blogu, z których to wybrałam ciasteczka Anzac. Na ciastka te natknęłam się już wcześniej na kilku blogach i bardzo chciałam je wypróbować, a ponieważ 25-go kwietnia w Australii i Nowej Zelandii obchodzone jest święto Anzac Day, jest to świetna pora na ich upieczenie.

Ciasteczka piekłam dwa razy. Za pierwszym razem zrobiłam je niemalże dokładnie z przepisu z bloga Allen (jedyną zmiana, jakiej dokonałam było użycie syropu klonowego zamiast syropu cukrowego (golden syrup), który jest u nas dość trudno dostępny). I choć ciasteczka wyszły smaczne, to miały posmak sody, który mi zdecydowanie nie odpowiadał. Upiekłam je, więc po raz drugi, tym razem zmieniając nieco przepis. Zmniejszyłam ilość sody w przepisie, zastąpiłam zwykły cukier, cukrem trzcinowym (Demerara sugar)i dodałam odrobinę soli morskiej. Ciasteczka wyszły idealne, bardzo chrupiące na brzegach, lekko miękkie w środku, bez posmaku sody. Dodatek soli morskiej sprawił, że są one jeszcze bardziej podobne do moich ukochanych polskich ciasteczek złotokłosych!!! Pycha!!!

Poniżej zamieszczam moją wersje przepisu, przepis Allen można znaleźć w języku angielskim na jego blogu, tutaj. W swoim przepisie użyłam cukru Demerara, ale do ciasteczek Anzac nadaje się również zwykły cukier lub cukier brązowy. Jeśli tak jak ja będziecie mieli problemy ze znalezieniem syropu cukrowego (Golden Syrup), syrop klonowy lub miód z powodzeniem go zastąpią. Smacznego!!!

Ciasteczka Anzac (Anzac Biscuits)

Na około 36 ciastek

1 szklanka tradycyjnych (nie błyskawicznych) płatków owsianych
¾ szklanki wiórków kokosowych
¾ szklanki mąki
1 szklanka cukru trzcinowego Demerara
½ łyżeczki soli morskiej
115 g masła
2 łyżki syropu cukrowego (golden syrup)
1 łyżka wrzącej wody
½ łyżeczki sody

  1. Piekarnik rozgrzać do temperatury 160 C. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem.
  2. W dużej misce wymieszać mąkę, płatki owsiane, wiórki kokosowe, cukier oraz sól morską.
  3. Sodę rozpuścić w małej miseczce z wrząca wodą.
  4. W rondelku na małym ogniu rozpuścić masło z syropem cukrowym, syropem klonowym bądź też miodem.
  5. Zdjąć z ognia, dodać mieszankę wody z sodą. Wymieszać.
  6. Wlać do miski z suchymi składnikami. Wymieszać.
  7. Z masy uformować kuleczki, układać na blaszce w dużych odstępach.
  8. Ciasteczka spłaszczyć dociskając je łyżką.
  9. Piec 8-12 minut lub do czasu, gdy ciasteczka zaczną nabierać złoto- brązowego koloru.


Przepis po angielsku:
Anzac Biscuits

7 comments:

margot said...

Piękne ,do zrobienia

majana said...

Co sie stalo,ze przez prawie tydzien nie bylo widac Twojego bloga ?

Justyna said...

Widzę nową szatę:)Bardzo ładna, taka delikatna. Cieszę się, że polska wersja bloga znów jest dostępna:)

karolcia said...

Majana: Wstyd się przyznać ale przez pomyłkę usunęłam nie ten blog, który chciałam. Tak to jest jak się zakłada kilka blogów pod tą sama nazwą, a później robi się coś w pośpiechu... Na szczęście po licznych prośbach blog został mi przywrócony, więc jestem z powrotem:)

Justyna: Dziękuję! Bardzo się cieszę, że szata się podoba:)

majana said...

Ciesze sie,ze jestes ! :) Czekam na nowe wpisy :)

karolcia said...

Majana: Dziękuję, bardzo mi miło, że do mnie zaglądasz:)

Bea said...

Oj widze ze to cos dla mnie :) szczegolnie ze powinnam 'wykonczyc' moj golden sirup i nie bardzo wiedzialam jak :)