Thursday, 14 May 2009

Tartaletki czekoladowo-miętowe

Tartaletki czekoladowo-mietowe

Lubicie połączenie mięty z czekoladą? Ja lubię i to bardzo. O ile jednak świeżej mięty (nad czym bardzo ubolewam) jeść nie mogę , o tyle mięta w formie lukru sporządzonego na bazie miętowego alkoholu, jak to ma miejsce w dzisiejszym przepisie, w ogóle mi nie szkodzi :-))) Wraz z czekoladowym wierzchem tworzy za to niezwykle smaczne połączenie przypominające nieco (a nawet bardzo) pewne znane czekoladki ;-) Przepis na tartaletki pochodzi z kanadyjskiego czasopisma Ricardo. Ja zwiększyłam nieco ilość miętowego alkoholu (2 łyżki zamiast 1) , pominęłam sztuczny barwnik i zmieniłam nieco sposób wykonania spodu. Smacznego :-)

Tartlets 4726 copy

Tartaletki czekoladowo-miętowe

Na 8 -10 tartaletek

W przepisie użyto szklanki o pojemności 250 ml

CIASTO:
1 ¼ szklanki mąki
½ szklanki cukru pudru
¼ szklanki kakao
½ łyżeczki sody
szczypta soli
180 g masła lub margaryny
3 łyżki lodowatej wody

MASA MIĘTOWA:
1 szklanka cukru pudru*
1 -2 łyżki creme de menthe lub innego alkoholu o miętowym smaku
1 łyżka wody
4-5 kropli zielonego barwnika (pominęłam)

MASA CZEKOLADOWA:
225 g połamanej na kawałki czekolady deserowej
¾ szklanki śmietanki kremówki
3 łyżki miodu
2 łyżki zimnego, pokrojonego na drobne kawałki masła

1. Suche składniki umieścić w misce od miksera lub malakserze i krótko zmiksować. Dodać zimne masło i miksować do czasu, aż składniki zaczną wyglądem przypominać zacierki. Cały czas miksując wlać lodowatą wodę. Miksować do czasu, aż masa zacznie formować się w ciasto. Przełożyć na stolnicę i szybko zagnieść. Zawinąć w folię spożywczą i schładzać przez 30 minut w lodówce.
2. Foremki do tartaletek lekko natłuścić. Ciasto podzielić na 8 (mi wyszło 10) równych części. Każdą część rozwałkować, wylepić foremki.
3. Każdą z tartaletek nakryć kawałkiem papieru do pieczenia, wsypać fasolki przeznaczone do pieczenia lub suchy groch. Schłodzić kolejne 30 min lub dłużej w lodówce.
4. Piekarnik rozgrzać do temperatury 180°C
5. Piec 15 minut, następnie wyjąc z piekarnika, usunąć papier oraz fasolki i piec jeszcze 5-7 minut lub do czasu, aż ciasto będzie całkowicie upieczone. Pozostawić do wystygnięcia.

MASA MIĘTOWA:
Wszystkie składniki masy wymieszać na gładką masę. Nakładać łyżką na wystudzone tartaletki (na jedną tartaletkę przypada ok. 1 łyżka masy)

MASA CZEKOLADOWA:
1. Czekoladę umieścić w miseczce. Odstawić.
2. Śmietankę zagotować wraz z miodem w niewielkim garnuszku. Wylać na czekoladę i pozostawić przez ok. 1 minutę. Nie mieszać.
3. Po upływie minuty ubić trzepaczką do jajek na gładką jednolita masę.
4. Dodać kawałki masła, mieszać do czasu, aż masło się rozpuści.
5. Pozostawić 15 minut do przestygnięcia.
6. Masę nałożyć na tartaletki. Pozostawić na min 3 godziny, a najlepiej całą noc do zastygnięcia.

Uwaga!!! Tartaletek nie należy umieszczać w lodówce, gdyż masa stanie się zbyt twarda.

*polski cukier puder różni się nieco od cukru dostępnego w Kanadzie, toteż możecie potrzebować go mniej - proponuję zacząć od połowy szklanki, a następnie stopniowo dosypywać cukier cały czas mieszając do czasu, aż masa uzyska konsystencję lukru.




16 comments:

Krokodyl said...

Świetne. Mięta z czekoladą bardzo się podoba paru moim bliskim. Bardzo ładne ciasteczka. :-)))Się skuszę. :-)))

asiejka said...

kiedyś bardzo mi smakowały te czekoladki
ale ostatnio nie bardzo
takie własnoręcznie zrobione na pewno sa pyszniejsze:)

Ewa said...

Alez orzezwiajace :D

Bea said...

A ja musze przyznac 'ze wstydem', ze polaczenia miety i czekolady wybitnie nie lubie niestety :/ Sama nie wiem dlaczego, bo kazde z osobna uwielbiam...

Zdjecia jak zwykle przeurocze Karolko :)

zawszepolka said...

O, a ja lubie :D Mieta-czekolada, pomarancz-czekolada, imbir-czekolada, chilli-czekolada :))) Super przepis! Szczegolnie ten dodatek alkoholowy... hihi :) A ja z kolei mam inne ulubione slodkosci mietowo-czekoladowe - okragle pastylki chyba firmy Wawel :) Pycha!
Podpinam sie pod to co napisala Bea - sliczne zdjecia!

Buziaki:*

Ania said...

Cudne! MOja mama uwielbia TE czekoladki ;) I tak sobie myślę, że to byłby dla niej świetny prezent na Dzień Mamy.

majana said...

Połączenie mięty i czekolady jest boskie ! :)) Piękne są Twoje tartaletki i tak śliczne zdjęcia! Cudo!:))

Agata said...

Piękny deserek!

margot said...

ślicznie to wygląda

marilyn said...

a mi jakoś mięta z czekolada średnio leży... ale zdjęcia są cudne ;) wykorzystam sobie może spody tych tartaletek do czegoś innego :)

karolcia said...

Poleczko,
Z chilli też lubię, imbir- czekolada jeszcze nie jadłam, ale wystarczy , że sobie o tym pomyśle i już wiem , że mi smakuje ;-) Do tego zestawu jeszcze bym dodała czekolada - sól morska, próbowałaś?

Pastylek Wawel niestety nie znam, ale przy okazji następnej wizyty w PL chęnie się zapoznam ;-). Jak na razie mój nr jeden wśród miętowo-czekoladowych smakołyków to lody miętowe wymieszane z czekoladowym sosem najlepiej podane w rożku, którego górna częśc pokryta jest grubą warstwą gorzkiej czekolady...po prostu cudo ;-)

karolcia said...

Marilyn,
ja myślę, że tę miętową masę możnaby czymś zastąpić albo w ogóle pominąć, a tartaletki i tak będą smakować wyśmienicie...ale oczywiscie, możesz wykorzystać tylko spody, też są smaczne :-)

zawszepolka said...

Czekolada - sol morska?:) Namowilas mnie :D

kasiaaaa24 said...

O MATKO............ Umarłam. Cudowne, zjawiskowe, piękne. Zapisałam do zrobienia bo połączenie smaku czekolady i mięty - fenomenalne jak dla mnie :)

Nina said...

fajnie, że dałaś zdjęcie przekroju

wygląda bardzo zachęcająco

Anna Bergiel said...

Dla tych, którzy nie lubią połączenia mięta-czekolada rzucam inny pomysł, wykorzystany już zresztą przez producentów wiadomych czekoladek: pomarańcza-czekolada. Gdyby tak z likierem pomarańczowym?